środa, 26 kwietnia 2017

Rozdział 16

               Poderwał się wystraszony do pionu. Odruchowo zasłonił uszy dłońmi. Całe pomieszczenie wypełniło się głośnym, donośnym dźwiękiem, który przypominał mu syrenę straży pożarnej lub karetki pogotowia. Dźwięk tak drażniący i nieprzyjemny, wdzierał mu się do mózgu, wrzucając go w dezorientację i panikę. Skąd się wziął i co się stało? Podniesione głosy pozostałej części grupy były zagłuszane przez alarm.
               Michael, jako jedyny nie spał. Pełnił wartę przy drzwiach. W momencie kiedy tylko przymknął powieki, rozpętało się to piekło. Wokół nich panowała ciemność. On jedyny miał przy sobie latarkę. Szybko ją zapalił, oświetlając pomieszczenie nie tylko sobie, ale też i innym. Na ich twarzach malował się strach i skołowanie. Zupełnie nie wiedzieli, co się dzieje.
                Po kilku minutach wszystko ustało. Teraz pokój wypełnił się ich przyspieszonymi oddechami. Clifford miał wrażenie, że słyszy też łomot ich serc i swój przyspieszony puls. Poczuł, jak stróżka potu spływa mu po plecach. Był zdenerwowany, tak samo jak reszta.
 Co do cholery?  wydusił Ashton, który stał przyciśnięty do ściany.
               Wszyscy przyjęli podobną pozycję, jakby na środku pomieszczenia miała znaleźć się dodatkowa pułapka. Mała niespodzianka w środku nocy od Roy'a. Michael, jako pierwszy powoli ruszył się, by dołączyć do pozostałych. Ich oczy dokładnie śledziły każdy jego ruch.
 Co jest grane?  odezwał się Calum, drżącym głosem.
               Wszyscy podskoczyli, gdy w pomieszczeniu rozległa się znana melodia. Nadal huczało im w głowach od pobudki, jaką im zafundowali, więc kolejny głośniejszy dźwięk był jeszcze bardziej nieprzyjemny niż zazwyczaj. Odwrócili się w stronę dzwoniącego telefonu. Mogli się tego spodziewać. Alarm nie włączył się bez przyczyny. Ashton pospiesznie ruszył w jego kierunku, by jak najszybciej odebrać połączenie.
 Witam, drodzy gracze! Postanowiłem przesunąć odrobinę plany i… Zaprosić was do zabawy w środku nocy! Czyż to nie ekscytujące? Nie ma nic lepszego, niż chodzenie po szpitalu właśnie o takiej porze. Dodatkowy dreszczyk emocji i strachu, czyż nie? Zanim jednak przejdziemy do głównej gry, w której wygraną będzie kolejny klucz, mam dwie inne sprawy, które chcę poruszyć. Pierwsza z nich dotyczy zmiany opiekuna telefonu. Ash, spisałeś się. Teraz twoje miejsce zajmie Summer.  Dziewczyna wzdrygnęła się.  Mam nadzieję, że staniesz na wysokości zadania. Druga sprawa to dodatkowa mini gra. Zaciekawieni?  Nikt się nie odezwał.  Rozegra się jeszcze przed tą główną. Jednak jest ona kierowana tylko do jednej konkretnej osoby. Clifford, bardzo dobrze wiemy, że umiesz grać w pokera. Co ty na to, by rozegrać ze mną kilka partyjek?
 Co jest wygraną?  odpowiedział Michael.
 Dużo jedzenia z najlepszej restauracji z tego miasta.
 O jakie miasto chodzi?  dopytał ostrożnie czerwonowłosy. Roy zaśmiał się.
 Niezła próba, ale nie mogę ci tego powiedzieć. Wchodzisz w to?
 Poker?
 Dokładnie tak.
 Gdzie jest haczyk?
 Musi jakiś być?  rzucił rozbawiony mężczyzna. Michael zmarszczył czoło, próbując go rozgryźć. 
 Co będzie służyć za walutę?
 Och, dobrze, że pytasz. Pozostali gracze.
 Co?
 Pozostali gracze będą naszą walutą. Jeśli wygrasz, oni wrócą cali i zdrowi razem z tobą i jedzeniem do Bezpiecznej Strefy. Jeśli przegrasz, któregoś z nich, wtedy on zostaje ze mną. Co się z nim stanie? Tego nie powiem. Cztery osoby dają nam cztery rundy. Chyba że dojdzie do remisu, wtedy rozegramy dodatkową partię. Co ty na to, Michael? Zabawimy się?
                 Wszyscy spoglądali w jego stronę, czekając na odpowiedź. Michael był przekonany, że nawet Roy siedzący za monitorem, jakiegoś komputera, nie odrywa od niego wzroku. On jednak nie był taki głupi. Szybko przeanalizował propozycję. Odpowiedź była tylko jedna.
 Nic z tego. Nie wchodzę w to.
 Och, cholernie niefajnie. Jest mi przykro. Myślałem, że jesteś bardziej rozrywkowy. No, ale nic. W końcu to tylko dodatkowa gra. Przepada wam jedzenie. Ale mam w zanadrzu główną grę. Więc i tak będziemy bawić się tej nocy. Gdzie ją znajdziecie? Pierwsza sala przy kolejnych zablokowanych drzwiach w skrzydle C. Jak wam wspominałem wcześniej, całe piętro drugie podzielone jest na trzy części. Wy do tej pory mieliście dostęp, tylko do dwóch. Przyszedł czas na odkrycie ostatniej z nich. Zbierajcie się i do roboty! Bez ociągania! Spotkamy się w wyznaczonej sali! Ptaszek nadal jest w klatce!  I rozłączył się.
 Kurwa  syknął z niezadowoleniem Irwin, odkładając komórkę z powrotem na stolik.
                 Michael oderwał od niego wzrok, skupiając się na Calumie. Chłopak od dłuższej chwili mu się przyglądał. Dostrzegł to, jak przełyka ślinę. W końcu wziął głębszy wdech.
 Dlaczego nie podjąłeś się gry?  zapytał cicho Hood.
 Poker jest zdradziecki. Równie łatwo jest wygrać, co przegrać. Wasze życie jest więcej warte, niż jakaś kolacyjka z pieprzonej restauracji. Jesteśmy drużyną  powiedział, a potem odwrócił się.  Idziecie? Nie chcę, by się wkurwił, że każemy mu czekać.

~***~
                Summer niepewnie minęła próg dużej sali. Od razu zauważyła podwieszone do sufitu, niewielkie, oszklone pudło. Chociaż bardziej przypominało to akwarium, tyle że bez ryb i wody. W środku znajdowało się coś podłużnego, ale z tej odległości nie mogła tego dokładniej zidentyfikować. Na końcu pomieszczenia stał duży, metalowy sejf. Dioda przy tabliczce szyfrującej migała leniwie na czerwono. Niedaleko ustawiono mały stoliczek. Na nim znajdowały się cztery, równo ułożone i ponumerowane koperty. Tuż nad nim wisiał podłużny ekran.
                 Ustawili się wzdłuż czerwonej linii, która wyrysowana była na podłodze zaraz przy wejściu. Jak tylko to zrobili, drzwi zamknęły się z hukiem, a cała piątka podskoczyła. Summer odruchowo wstrzymała oddech, czując, jak jej serce przyspiesza drugi raz w ciągu jednej nocy. Wiedziała jednak, że to początek gry. Koszmar dopiero się zacznie.
 Witam ponownie, moich graczy! Zapewne zastanawiacie się, co tym razem dla was przygotowałem. Gra ta będzie angażowała was wszystkich. Miła odmiana, prawda? Sukces więc zależy od całej grupy. Jeśli wam się uda, zdobędziecie klucz, który otworzy kolejną część skrzydła. Nagroda ta znajduje się oczywiście w sejfie, do którego musicie się dostać. Jak to zrobić? Już tłumaczę. Wybierzecie między sobą osobę, która stanie przy szklanym zbiorniku. Jest zaprojektowany tak, by łatwo można było włożyć do niego ręce i przekręcać zamek. Zamek połączony jest z sejfem. Jeśli więc na nim znajdzie się odpowiedni szyfr, sejf automatycznie się otworzy. Wprowadzone cyfry trzeba potwierdzić, przyciskając dwa duże guziki po obu stronach mechanizmu. Nic trudnego, czyż nie? Jak zdobyć odpowiednie cyfry? W przygotowanych kopertach, które znajdują się na stoliku, znajdziecie cztery pytania, na które będziecie musieli odpowiedzieć. Zobaczymy, jak dobrze słuchaliście się w rozmowach i pogadankach, które przeprowadzaliście. Jakieś pytania?
 Co jeśli się nam nie uda?  odezwał się Luke.
 Osoba, która będzie przez was wyznaczona do wprowadzania szyfru zostanie tu i… Mówiąc wprost wykrwawi się na śmierć. Kiedy to się stanie, zjawicie się tu ponownie i podejmiecie się tej próby po raz kolejny. Jeśli zaliczycie zadanie, podważycie zakładki i uwolnicie ręce gracza. Dopiero po zakończonej sukcesem grze, będziecie mogli podejść do osoby, pracującej z szyfrem. Wszystko jasne? Jesteście gotowi?
 Tak  odpowiedział Michael, a reszta pokiwała głowami.
 Wprowadzam wam również ograniczenie czasowe. Na wykonanie zadania macie dokładnie piętnaście minut. Zegar rusza w momencie, kiedy miniecie czerwoną linię. Kopert możecie dotknąć, gdy jedno z was trafi do pudła. Do roboty!
                  Przez chwilę nikt nie ruszał się z miejsca. Wymienili pospiesznie spojrzenia. Wiedzieli, że nie mogą stać tu w nieskończoność. Każdy ich ruch był bacznie obserwowany, a Roy nie należał do nad wyraz cierpliwych osób. W końcu Ashton wyrwał się z szeregu, przekraczając czerwoną linię. Podłużny ekran nad stolikiem rozświetlił się. Zaczęło się odliczanie.
                  Irwin wystartował jako pierwszy, podchodząc do szklanego zbiornika. Pozostali od razu ruszyli za nim. Przyjrzeli się dokładnie dwóm otworom na dłonie. Dopiero wtedy zrozumieli, w jaki sposób uwięziona tu ofiara miała się wykrwawić. Otwory zabezpieczone były ostrymi wkładkami, po cztery na każdy z nich. W momencie próby wysunięcia z nich dłoni, jeszcze bardziej wrzynały się w skórę, by zwiększyć krwawienie. Jeśli przegrają, tego, kto tu trafi, czeka długa i męcząca śmierć.
 Musimy kogoś wybrać  odparł Hood, patrząc na każdego po kolei.  I to szybko. Ubywają nam cenne sekundy.
 Ja to zrobię.
                 Spojrzeli z zaskoczeniem na Summer, która zbliżyła się do szklanej pułapki. Podniosła ręce, przyglądając się im. Następnie znów skupiła się na chłopakach. Widziała to, jak się wahają. Miała nadzieję, że nie będą przedłużać i niepotrzebnie się sprzeczać. Trzeba było działać.
 Nie, nie, nie  rzucił Irwin, kręcąc głową.
 Mam najchudsze przedramiona z was wszystkich. Łatwiej mi będzie je wyciągnąć.
 Nie podoba mi się ten pomysł  pociągnął Ash, krzywiąc się.
 Po prostu… Zróbmy to szybko  odparła dziewczyna, jeszcze bardziej przybliżając się do szklanego pudła.
 Jesteś pewna, że na pewno chcesz to zrobić?  dopytał Luke.
 Tak. Tylko obiecajcie mi, że na pewno mnie tu nie zostawicie.
 Obiecuję  rzucił blondyn, a potem poklepał ją po ramieniu.  Nie zostawimy cię tu.
 Chyba nie mogę na to patrzeć  mruknął Calum, odwracając się.
                 Dziewczyna wzięła głębszy wdech. Spojrzała raz jeszcze na pułapkę. Zacisnęła zęby, przybliżając do niej dłonie. Na jej czole pojawiły się kropelki potu. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł jej po plecach. Bała się. Cholernie się bała. Próbowała wierzyć w to, że im się uda, a ona nie skończy, jako kolejny przegrany w grze, jaką prowadził z nimi Roy.
                 Widziała jak ze strachu i zdenerwowania trzęsą jej się dłonie, gdy podsuwała je do zakładek. W końcu wsunęła je w otwory, czując jak ostrza przesuwając się po jej jasnej skórze. Były zimne. Syknęła cicho, gdy jej lewa ręka obsunęła się. Zadrżała jej dolna warga, kiedy poczuła w tym miejscu ciepłą ciecz, która powoli spływała wzdłuż jej przedramienia. Musiała się mocniej wyprostować, by dosięgnąć do urządzenia.
 Gotowe!
 Trzymaj się, Summer!  krzyknął Michael.
                 Blondyn, który stał najbliżej stolika, złapał za kopertę z numerem jeden. Pospiesznie rozerwał ją, wyjmując niewielką karteczkę z pytaniem. Odrzucił zbędny papier na podłogę, zabierając się za czytanie treści.
 Skąd pochodziła Ashley? Liczba liter do pierwszą cyfrę.
 Kurwa  syknął Michael, przystępując z nogi na nogę.  Mówiła o tym na początku…
 San Jose  rzucił Calum.  Na pewno San Jose. To razem siedem liter.
                Summer jeszcze bardzie naprężyła mięśnie, by móc przesunąć pierwszą zakładkę. Musnęła ją raz, nieco za lekko, przekręcając ją tylko o połowę. Warknęła cicho pod nosem, wspinając się na palce. Teraz łatwiej było jej dosięgnąć odpowiednią część urządzenia. Ustawiła pierwszą cyfrę szyfru. W tym momencie Luke otwierał drugą kopertę.
 Ile łącznie lat mają dzieci Luke'a i Summer?  przeczytał, a następnie spojrzał na dziewczynę.  Cztery!
 Cztery!  powtórzyła za nim, ustawiając kolejną cyfrę.
                Czuła, jak nogi zaczynają jej drżeć z wysiłku. Kolejna stróżka potu spłynęła jej po plecach. Nadal stała na palcach. Próbowała wytrzymać, jak najdłużej, ale stopy powoli odmawiały jej posłuszeństwa. Krzyknęła, gdy osunęła się odrobinę w dół, a noże zatopiły się bardziej w jej skórę. Kolejna porcja ciepłej posoki zalała jej ramiona, ściekając w dół sylwetki. Powoli też zaczynała kapać z pułapki, brudząc podłogę.
 Trzymaj się, Summer!  krzyknął Ashton. Luke już rozrywał trzecią kopertę.
 Ile miesięcy spędził Tyler w więzieniu?  Blondyn zamrugał.  Co kurwa?
 Ja pierdolę  wydusił Michael, kontrolnie zerkając na dziewczynę.  Pięć. Nie… Trzy… Nie jestem pewien.
 Trzy. Wydaje mi się, że mówił o trzech miesiącach  powiedział Irwin, zaciskając dłonie.  Calum?
 Chyba trzy.
 Trzy  odezwała się dziewczyna.  Też myślę, że był tam trzy miesiące!
 Ustawiaj!  zarządził Ash, nie odrywając od niej przerażonego wzroku.
                 Ponownie wspięła się na palce. Po raz kolejny poczuła pieczenie, które rozchodziło się wzdłuż rąk. Miała wrażenie, że czuje ten nie przyjemny ból nawet w opuszkach palców. Próbowała kontrolować przyspieszony oddech, gdy przekręcała kolejną zakładkę w urządzeniu.
             Kiedy to zrobiła, znów opadła na pięty, a z jej ust wydobyło się głośniejsze jęknięcie. Wcześniej zacisnęła zęby, starając się jakoś to stłumić. Z jej rozbabranych ran wypłynęło jeszcze więcej krwi, która mocniej ściekała na podłogę i na nią.
 Ostatnie!  oznajmił Luke, wyrzucając zbędne.  Ile dzieci miał Kevin?
 Co?  warknęła Summer, marszcząc nos.
               Jej wargi drżały z wysiłku. Chciała, by ten koszmar w końcu się skończył. Po tym pytaniu jednak obawiała się, że to zadanie może się im nie udać. Choć pytania nie wydawały się być ciężkie, to jednak w stresie i strachu wszystko ulatywało z głowy.
 Mówił coś o dzieciach?  wydusił Michael, szarpiąc ze zdenerwowania dół koszulki.  Miał dzieci?
 Jego narzeczona  wydukała Summer, próbując jednocześnie mówić i oddychać, co teraz wydawało się być cholernie trudne.  Była w ciąży…
 Co?  mruknął Calum.  Nie pamiętam, by coś mówił i…
 Podsłuchałam kawałek rozmowy jego i Niny… Ponoć była w ciąży, ale…
 Summer?  odparł Luke, patrząc ze strachem na dziewczynę.
 W porządku… Jest w porządku… Z tego, co pamiętam, mówił, że zginęła w wypadku… Ona… Kiedy była w ciąży… Dlatego wpadł w alkoholizm.
 To może być podchwytliwe pytanie – odezwał się Calum.  Teoretycznie miał dziecko. Jedno nienarodzone. Ale z drugiej strony może… Może nie o nie chodzi. Może…
 Może odpowiedź to zero  wydusił blondyn. – Kurwa…
 Co robimy? Mamy do wyboru dwie odpowiedzi – powiedział Calum, drapiąc się po policzku.  I niecałe półtorej minuty do końca zadania!
 Zero! Postawmy na zero!  rzucił Michael.
 Nienarodzone dziecko, to też dziecko  wtrącił Hemmings.  Co jeśli okaże się, że odpowiedź to jeden?
 Nie mamy, kurwa, tyle czasu na przeprowadzanie analiz!  warknął Irwin.  Zaznacz zero!
 Co jeśli Luke ma rację?  pociągnął Calum, skubiąc nerwowo dolną wargę.  Co jeśli faktycznie odpowiedź to jeden?
 Szybciej!  zawołała Summer, czując, jak zdrętwiałe ręce zaczynają odmawiać jej posłuszeństwa. 
               Mrowienie w palcach rozchodziło się wzdłuż kończyn, docierając powoli do ramion. Wiedziała, że jeśli będzie zmuszona stać tu dłużej, to w końcu nie będzie w stanie zmienić zakładki.
 Zero! Daj zero!  krzyknął Michael.
 Daj zero  poparł go Calum.
                Dziewczyna tylko kiwnęła głową. Wspięła się na palce po raz ostatni, zmieniając przesuwając ostatnią cyfrę. Na końcu szyfru pojawiło się zero. Wstrzymała oddech, a potem nacisnęła równocześnie oba guziki, znajdujące się po bokach urządzenia. Rozległ się szczęk. Zegar zatrzymał się.
                 Wszyscy, oprócz Summer, spojrzeli w stronę sejfu. Dioda zmieniła kolor na zielony. Irwin rzucił się w jego kierunku, pospiesznie otwierając ciężkie drzwiczki. W środku na małej, białej poduszce leżał klucz. Wyciągnął go, oddychając z ulgą. Wygrali.
 Summer!
                  Krzyk Luke'a sprowadził go na ziemię. Odwrócił się pospiesznie w stronę uwięzionej dziewczyny. Hemmings już był obok, przetrzymując ją. Nawet z tej odległości Irwin doskonale widział to, jak cała się trzęsie. Była wykończona.
 Michael, pomóż mi  rzucił blondyn, machając na niego.  Każdy z nas podważy dwie części. Summer, wtedy wyciągniesz rękę, okej?
 O-okej  odpowiedziała cicho.
 Wszystko będzie w porządku. Udało nam się  powiedział Calum, gładząc ją po plecach, by jeszcze bardziej ją uspokoić.
 Ostrożnie i powoli  pociągnął Luke, kiedy razem z Cliffordem dotknęli ostrzy.  Teraz do góry.
                  Summer zacisnęła zęby, czując, jak ostrza ponownie zahaczają o jej skórę. Po chwili jednak mogła wyciągnąć lewą rękę z otworu. Hood zaasekurował ją, gdy zakołysała się po raz kolejny.
 Dobra, druga ręka  rzucił Michael, a potem spojrzał na nią.  Zaraz to się skończy.
                 Do jej oczu napłynęły łzy, gdy poczuła kolejną przeszywającą falę bólu, który promieniował z prawej kończyny. Potem pojawiło się znane szczypanie, a ona mogła w końcu uwolnić drugą dłoń. Wsparła się na Calumie, który nadal stał obok niej. Przycisnęła zranione dłonie do klatki piersiowej, brudząc krwią ubranie.
 Summer?  zapytał Irwin, podchodząc do niej.
 Jest okej  odpowiedziała, kiwając dodatkowo głową.
                 Była blada, jak ściana. Wyglądała tak, jakby miała się zaraz przewrócić. Krew nadal wypływała z jej ran, a Ash miał nadzieję, że nie okażą się one zbyt głębokie. Że Summer szybko dojdzie od siebie po tej koszmarnej grze.
 Gratulacje! Odpowiedzieliście poprawnie na wszystkie pytania!  W sali znów pojawił się głos Roy'a.  Choć końcówka była najbardziej emocjonująca, czyż nie? Ale w końcu martwe i tym bardziej nienarodzone dzieci się nie liczą. Co ty na to, Luke? A jakie jest twoje zdanie, Summer? Martwi w ogóle się nie liczą  podsumował ze śmiechem.  Możecie wracać do Bezpiecznej Strefy. Do usłyszenia!  I rozłączył się.

~***~
                 Dziewczyna syknęła, kiedy Luke przemył jej drugą dłoń. Błękitne tęczówki spojrzały w jej ciemne oczy. Wyszeptał ciche przepraszam, wracając do przerwanej pracy. Obok niej znajdował się Calum, który kończył zawijać jej drugą rękę. Zawiązał z dwóch końców bandaża zgrabną kokardkę, a potem przez chwilę przyglądał się z niesmakiem swojemu małemu dziełu.
 Jest w porządku, dziękuję – powiedziała, spoglądając na Hooda.
 Chociaż tyle mogłem zrobić  rzucił, wzruszając ramionami
                 Summer skrzywiła się po raz kolejny. Zacisnęła wargi, czując szczypanie i pieczenie. Luke kończył czyszczenie jej skóry. Rany nadal krwawiły, ale przynajmniej nie straciła w tych miejscach czucia. Cięcia nie były zbytnio głębokie, ale naruszyły tkankę na tyle, że krwawienie było obfitsze niż przy zwykłych, nie za dużych ranach.
 Zaraz skończę. Ashton robi ci herbatę  odezwał się Hemmings.  Masz leżeć i odpoczywać.
 Zmieniacie się w moje nianie?  zapytała ze śmiechem. Obaj uśmiechnęli się.
 Ty zawsze opiekowałaś się nami, teraz role się odwróciły  powiedział Hood, sprzątając brudne gazy i waciki.  Teraz masz się nas słuchać.
 Muszę?  pociągnęła drocząc się z nimi.
– Musisz  odpowiedział Luke, kiwając głową.  Jest nas więcej. Mamy przewagę liczebną.
 To niesprawiedliwe  mruknęła, śledząc ruchy jego dłoni, gdy zawiązywał jej bandaż.
 Gotowe.
 Dziękuję.
 Uważam, że chyba wszystkim przyda się odrobina więcej snu  rzucił Calum, siadając obok niej.  I mam nadzieję, że już więcej nie będziemy mieć tak niemiłych pobudek.
 Ja też.
 Nigdy więcej  powiedziała cicho Summer, przymykając powieki.  Liczę na to, że wkrótce stąd wyjdziemy. I już nigdy nie będziemy musieli przechodzić przez taki koszmar.
 Nigdy więcej  powtórzył za nią Luke.
 Nigdy więcej  zawtórował im Calum.



***
Kolejna zaliczona przez nich gra. Jak pewnie się domyślacie inspiracją do tej konkretnej pułapki była Piła. A dokładniej gra Saw 2. Oczywiście dodałam do niej coś od siebie, by bardziej pasowała mi pod ogólne zadanie :)
W grze zostało pięć uczestników... Komu teraz powinie się noga? Raz, dwa, trzy następny będzie... Nie powiem i nic nie zdradzę :)
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu.

Do końca historii zostało nam jeszcze z jakieś pięć rozdziałów + epilog. Szybko zleciało :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau

Dziękuję również za otrzymane komentarze.

Pozdrawiam i do następnego!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz