środa, 2 listopada 2016

Rozdział 4

                Spojrzał na blondyna, leżącego na ostatnim materacu. Chłopak dalej był nieprzytomny. Michael jednak miał nadzieję, że niedługo dojdzie do siebie i być może powie im coś, czego jeszcze nie wiedzą. Liczył na to, że nieznajomy naprawdę będzie posiadał, jakiekolwiek informacje na temat gry, szpitala i tego wszystkiego, co się działo.
               Odwrócił głowę, zdając sobie sprawę z tego, że ktoś mu się przygląda. Alex wlepiał w niego zielone oczy. Zmierzył go wzrokiem, a potem prychnął pod nosem, wychodząc z pokoju. Nadal był wściekły na Michaela i Tylera za to, że zabrali ze sobą blondyna. Jednak Clifford miał to gdzieś. Wmawiał sobie, że postąpił słusznie. Że tak powinno być. Tym bardziej znajdując się w takim miejscu, jak to.
 Trzymaj. Udało mi się znaleźć, tylko coś takiego. Oby wytrzymało  powiedział Kevin, stawiając na podłodze metalowe wiadro.
 Nada się  odparł Michael, przesuwając je, jak najbliżej ściany.
 Obyśmy nie mieli problemów  pociągnął mężczyzna, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
 Nie robimy nic złego. Chcę, tylko je zobaczyć  rzucił czerwonowłosy, wchodząc na wiadro.
                Oparł się dłońmi o zimną ścianę. Przechylił się w bok, by zobaczyć model i markę kamery, która czujnie śledziła każdy ich ruch w tym pokoju. Przez chwilę między nimi panowała cisza. Michael dokładnie oglądał sprzęt. W końcu zeskoczył z wiadra.
 I?
               Clifford już miał mu odpowiedzieć, kiedy do pokoju weszła pozostała część grupy. Trzymali w dłoniach parujące miski z zupą, którą przygotowali z tak zwanych dań błyskawicznych. Przyszedł czas na ich ciepły posiłek. Dopiero teraz chłopak poczuł, że jest naprawdę głodny.
 Co z kamerą?  zapytał Ash, podchodząc bliżej. Podał mu miskę.
 Ten model ma wbudowany noktowizor. Dlatego łatwo widzą, co robimy, kiedy panuje totalna ciemność. Mają też wbudowane czujniki ruchu i mikrofony. Są dość czułe, więc bez problemu nas słyszą.
 Można coś z tym zrobić?  zapytał Ash, stając plecami do oka kamery. Michael zaraz ustawił się tak samo, jak on.
 Szept  powiedział cicho.  To chyba jedyna opcja. Podobne kamery znajdują się w korytarzu i kuchni. W łazience jest inna. Tam brakuje mikrofonu.
 Więc to jedyne pomieszczenie…  zaczął Calum.
 W którym nas nie słyszą?  dodał Michael, a Hood pokiwał głową.  Zgadza się.
 Skąd to wszystko wiesz?  zapytał Calum, uśmiechając się lekko.
 Jak mówiłem na początku, jestem elektrotechnikiem w firmie, która zajmuje się ochroną obiektów. Takie cacka to moja działka.

~***~
                Summer uklęknęła przy blondynie. Otworzyła apteczkę. Odkryła koc, którym był przykryty. Jej ciemne oczy na moment zatrzymały się na prowizorycznych więzach, które Alex stworzył ze starego materiału. Pokręciła nosem. Może pod tym względem była zbyt naiwna, ale nieznajomy chłopak nie wyglądał dla niej, jak zagrożenie. Z drugiej strony wiedziała, że w tym miejscu nie można wszystkim w stu procentach ufać. Część niej, w jakiś sposób zgadzała się z tym zabezpieczeniem, które stworzył Alex.
                Wzięła głęboki wdech, łapiąc za koszulkę blondyna, na której widniały ślady wyschniętej już krwi. Kiedy powoli podniosła ją do góry, poczuła delikatny ruch. Zamarła, nie odrywając  wzroku od chłopaka. Nieznajomy cicho mruknął pod nosem. Po dłuższej chwili para błękitnych tęczówek spojrzała wprost na nią. Blondyn zmarszczył lekko czoło, szybko mrugając, próbując przyzwyczaić wzrok do jasności, jaka panowała w pokoju. Przez chwilę dokładnie się obserwowali, jakby jedno i drugie bało się wykonać, jakikolwiek ruch.
                 Summer podskoczyła w miejscu, odsuwając się od blondyna, kiedy ten poderwał się do góry, niemalże wciskając się w brudną ścianę. Na jego twarzy wymalował się strach. Z paniką pociągnął za więzy, próbując się uwolnić.
 Spokojnie  powiedziała, widząc, jak chłopak zatoczył się na siedząco. Przymknął oczy, oddychając spazmatycznie.
 Proszę  wydusił z siebie drżącym głosem. Zasłonił dłońmi bladą twarz.  Nie rób mi krzywdy. Obiecuję, że nic nie powiem. Nie mam… Nie mam oszczędności, ale coś wymyślę, tylko proszę… Wypuść mnie.
                 Dziewczyna zmarszczyła lekko czoło, nie odrywając od niego wzroku. W pokoju znów zapanowała cisza. Blondyn odciągnął dłonie od policzków. W jego błękitnych oczach zalśniły łzy. Zaczął cały dygotać, jakby nagle zrobiło mu się zimno.
                 Summer ponownie wyciągnęła w jego stronę rękę. Nieznajomy odruchowo odsunął się, jednocześnie spinając mięśnie. Dostrzegła to, jak zatrzęsła mu się dolna warga. Wyglądał, jakby miał się zaraz rozsypać i nigdy więcej nie pozbierać na nowo. Dokładnie śledził każdy jej ruch, bojąc się tego, że dziewczyna może go, w którymś momencie zaatakować. W końcu jednak uznał, że nie stanowi dla niego, aż tak wielkiego zagrożenia.
 Błagam  odezwał się ponownie, przyciskając dłonie do klatki piersiowej.  Błagam… Wypuść mnie. Nikomu o tym nie doniosę, ja… Ja po prostu chcę wrócić do domu.
 Wierz mi, że gdybyśmy mogli stąd wyjść, już dawno by nas tu nie było  odpowiedziała cicho. Na jego twarzy pojawił się wyraz niezrozumienia i zaskoczenia. Przez chwilę analizował jej słowa, zastanawiając się, co tak naprawdę oznaczają.
 Jak masz na imię?
 L-Luke Hemmings.
 Jestem Summer Wells. Wziąłeś udział w grze?
 Grze?  zapytał, patrząc na nią ze zdezorientowaniem.  W jakiej grze?
 Nie dostałeś listu? Nie wsiadłeś do czarnej limuzyny w wyznaczonym terminie?  Chłopak szybko pokręcił głową.  Nic nie wiesz o RoyBoxCorporation?
 Nie… Co tu się dzieje?
                Zdążył tylko to powiedzieć, a drzwi od pokoju otworzyły się. Do środka wszedł Ash. Od razu spostrzegł, że blondyn się obudził. Zmierzył go dokładnie wzorkiem, a następnie powoli podszedł do ostatniego materaca, na którym siedział. Ukucnął, nie odrywając od niego oczu.
 Luke, to jest Ashton.
 Wiesz coś na temat tego miejsca?  zapytał od razu Irwin.
 Nie mam pojęcia, co się dzieje.
 Co pamiętasz, jako ostatnie?  odezwała się ponownie Summer.
 Wracałem z pracy do domu, a potem… Mam wielką plamę i dziurę. Obudziłem się tutaj.
 A list i…
 Nic nie dostał  wtrąciła dziewczyna, zagryzając wargę.  Pytałam się o to. Nic nie wie o żadnej grze.
 Więc nie jesteś zawodnikiem? Nie jesteś jednym z nas?
 Proszę… Chcę, tylko wrócić do domu.
 Problem jest jeden. My wszyscy chcemy wrócić do domu, ale nie możemy stąd wyjść  zaczął Ash, a następnie ciężko westchnął.  Nie wiem, dlaczego cię tu ściągnęli, skoro nie chciałeś się w to pakować.
 A wy chcieliście?
 Tak, ale nie sądziliśmy, że to będzie tak wyglądać  odparł Irwin.  Nie sądziliśmy, że będzie to gra nie tylko o pieniądze, ale że stawką będzie też nasze życie.
 Co?
 Panują tu popieprzone reguły. Musisz uważać na wszystko, co robisz  powiedziała Summer, a Ash szybko kiwnął głową, by potwierdzić jej słowa.  Nie wiemy, w jakim celu cię tu ściągnęli, ale wygląda na to, że też stałeś się uczestnikiem.
 Nie wyrażałem na nic zgody i…
 Może, jak zadzwoni Roy, to powie nam coś więcej  odparł Ash.
 Roy?
 To on nas wszystkich tu trzyma. On chce rozrywki, którą mamy mu zapewnić. Uważaj na wszystko, co powiesz i co robisz. Już straciliśmy jednego z naszej grupy.
 Jak?
 Nie chcesz wiedzieć  skwitował Irwin. Zerknął na Summer. Dziewczyna nadal nie odrywała wzroku od blondyna.  Nie wyglądasz na kretyna ani na wariata. Mogę ci ufać, Luke?  Chłopak powoli pokiwał głową.  Jest nas więcej, więc jeśli zrobisz cokolwiek, co nam się nie spodoba, to będziesz miał przeciwko sobie całą grupę. Przyłącz się, a być może uda nam się ujść  z życiem i zakończyć to popieprzone show, które oni sobie tu urządzili. Musisz zaufać też nam. Obiecujemy, że z naszej strony nie stanie ci się nic złego. A przynajmniej ja i Summer ci to gwarantujemy. Bądź ostrożny.
 Czy moglibyście…  Ale nie dokończył, tylko lekko pociągnął za więzy.  Nie jest to zbytnio wygodne.
 Ale masz  być grzeczny.
 Obiecuję  powiedział Luke, kiwając głową.
               Ash przybliżył się do niego. Zaczął majstrować przy suple. Po chwili dłonie blondyna były wolne. Chłopak potarł skórę na nadgarstkach, rozcierając zaczerwienienia. Alex nie był zbytnio delikatny, kiedy go krępował.
              Luke powoli podciągnął się, opierając się plecami o ścianę. Owinął ramiona wokół kolan, chowając twarz w zagłębieniu ramienia. Summer i Ashton ponownie wymienili spojrzenia. Nie dziwiło ich to, że potrzebował chwili. Znalazł się w miejscu, w którym nie powinien być. Zabrali go z ulicy od tak, nawet uprzednio nie pytając, czy chce wziąć udział w rozgrywce. Wdarli się do jego życia nieproszeni, burząc to, co zbudował. Zakłócając codzienny rytm i wrzucając go w szpony strachu i obawy.
 Jeśli czegoś potrzebujesz…  zaczęła Summer, wiedząc, że teraz żadne słowa nie sprawią, że Luke poczuje się lepiej.  Może jesteś głodny? – Pokręcił głową, nawet na nią nie patrząc.  Mamy tu…
 Nie wierzę!
                   Cała trójka podniosła głowy, by spojrzeć na wchodzącego do pokoju Alexa. Zacisnął dłonie w pięści, szybko zmniejszając dystans między nimi. Doskoczył do blondyna. Zanim któregokolwiek z nich zdążyło, w jakiś sposób zareagować, złapał go za koszulkę. Jednym zręcznym ruchem, jakby Luke nie był wysokim, młodym mężczyzną, a zwykłą szmacianą lalką, podniósł go do pionu. Wyszczerzył zęby, warcząc pod nosem, niczym rozwścieczony pies.
 Gadaj, gnoju, co się tu do kurwy dzieje?!
 Alex! Zostaw go!  krzyknęła Summer, łapiąc go za ramię.
 Nic nie wiem… Ja nic nie wiem!
 Kłamiesz! Ty pieprzony sukinsynie!
                 Puścił chłopaka, lekko odpychając go od siebie. Luke zakołysał się na stopach, ostatecznie jednak łapiąc równowagę. Alex zamachnął się, ponownie zaciskając dłoń w pięść. Rozległ się głośniejszy jęk, a potem huk, kiedy jego ręka spotkała się z policzkiem blondyna. Zahaczył o jego wargę, rozcinając kącik ust. Hemmings upadł na podłogę, czując na języku i dziąsłach metaliczny posmak krwi.
 Popieprzyło cię!  warknął Ash, odsuwąjac Alexa od blondyna.  Czy ciebie doszczętnie powaliło?!
 Wystarczy, stary!  Obok nich pojawił się Michael.
 Ta gnida doskonale wie, co się dzieje, tylko nic nie chce powiedzieć!
 Ja nic…
 Pierdolony kłamca!
 Alex!  krzyknął Michael, potrząsając nim.  Zostaw go do cholery!
 Wychodzimy  zarządził Ash i z pomocą Michaela, odciągnął wściekłego chłopaka.
                Summer poruszyła się dopiero wtedy, kiedy drzwi od pokoju zatrzasnęły się za nimi. Zostali sami. Czuła, jak cała się trzęsie. Nie sądziła, że Alex wybuchnie. Że nie pozwoli mu nic powiedzieć, rzucając się na niego, jak wygłodniałe zwierzę. Wiedziała, że jest wybuchowy, ale była pewna, że i on ma pewne granice.
– Nie wszyscy tacy jesteśmy  powiedziała cicho, kucając obok Luke'a. Chłopak przycisnął opuszki palców do kącika ust. Na jego skórze pojawiły się czerwone kropelki krwi.  On po prostu… Nawet nie wiem, w jaki dobry sposób mogę go wytłumaczyć.
 To nie twoja wina. Nie masz na to wpływu  odpowiedział cicho Hemmings.
               Skrzywił się, podnosząc się powoli z podłogi. Otrzepał brudne, białe spodnie, a następnie wrócił na materac. Usiadł w podobnej pozycji, co wcześniej. Choć Summer w dalszym ciągu śledziła każdy jego ruch, on skupił wzrok na swoich dłoniach. Przez chwilę była pewna, że znów dostrzegła w jego oczach łzy. Wziął głębszy oddech.
 Ja…
 Potrzebuję chwil.
 Jasne, ale… Powinnam zmienić ci opatrunek.
 Co? Co mi się stało?  zapytał, przejeżdżając palcami po zaschniętej krwi na koszulce.
 Nie wiemy. Takiego cię znaleźliśmy.
 Znaleźliście?
 Jesteśmy w starym, opuszczonym szpitalu. Michael  ten w czerwonych włosach, a także Alex i Tyler, którego jeszcze nie poznałeś  znaleźli cię w jednej z sal na korytarzu.
 Więc… Nie byłem z wami od początku?
 Nie. Byliśmy w dziesiątkę. Jednak Ashley…  Urwała, zastanawiając się, jak to powiedzieć. Błękitne oczy znów spojrzały na nią. Kiwnął głową, rozumiejąc, co ma na myśli.  Potem pojawiłeś się ty.
 Co dokładnie macie robić?
 Przeżyć. Nie mieliśmy okazji zagrać w tą właściwą grę. Boję się jednak pomyśleć, co to może być. Jednak nie tylko to wydaje się być teraz niebezpieczne. Ashley zmarła na korytarzu. Mam wrażenie, że cały szpital jest napchany pułapkami, które tylko czyhają na nasz najmniejszy błąd.
 Co jest główną nagrodą?
 Życie. Roy gwarantuje też dziesięć milionów dolarów.  Luke zrobił wielkie oczy.  Wierz mi, że nikt z nas nie wiedział, w co się pakuje. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, nikt z nas nie podjąłby takiego ryzyka, aby zdobyć pieniądze. Nie wiemy, jakie plany wobec ciebie ma Roy, ale mam nadzieję, że wkrótce nam to powie. Trzymaj się zasad.
 Jakie to zasady?
 Zaraz wszystko ci wytłumaczę  odpowiedziała, siadając niedaleko niego.

~***~
               Gruchnął o ścianę, czując, jak zatrzeszczały mu wszystkie kości. Michael zacisnął dłonie na jego koszulce, napierając mu ciało jeszcze bardziej. Obok niego znajdował się Ash, ale on nie kwapił się do tego, by w jakikolwiek sposób powstrzymać Clifforda. Dopiero kiedy z kuchni wyłonił się Tyler, czerwonowłosy go puścił.
 Co wy do chuja odpieprzacie?  zapytał, patrząc na nich.
 Alex ma dziwne hobby dopierdalania się do każdego  odparł Michael, teatralnie gładząc mu koszulę na ramionach.  Prawda, dupku? Co on takiego ci zrobił?
– O kim ty mówisz?  pociągnął Tyler.
 Luke się obudził  odezwał się Irwin.
 Kto?
 Ten, którego znaleźliście i…
 Wie coś?  przerwał mu, podchodząc bliżej.
 Nic. On w ogóle nie ma pojęcia, co się tu dzieje. Z tego, co zrozumiałem, chyba znalazł się tu przypadkiem  odpowiedział Ash, wzruszając ramionami.
 I to była przyczyna, dla której oberwał w mordę  dodał Michael, zezując na Alexa.  Ja rozumiem, że jesteś wkurzony i porywczy, ale nie postępuj zbyt pochopnie.
 Pochopnie? On kłamie  powiedział przez zaciśnięte zęby Alex. – Wciska wam kit.
 Albo mówi prawdę, a ty się niepotrzebnie na niego rzucasz  powiedział Ash.  Summer z nim została. Może dowie się, czegoś jeszcze, chociaż są na to marne szanse.

~***~
                  Calum dokładnie obserwował nieznajomego blondyna. Kiedy cała grupa zebrała się w pokoju, by z nim porozmawiać, on tylko siedział i przysłuchiwał się temu, co mówi. Chciał sam wyciągnąć wnioski na temat Hemmingsa, chłonąc każde jego słowo. A miał wrażenie, że Luke faktycznie nic nie wie. Wątpił, by chłopak był, aż tak dobrym aktorem, nabierając wszystkich wokół. Widać było po nim, że jest przerażony i zdezorientowany sytuacją, w której się znalazł. Hood coraz bardziej przychylał się do tego, co mówił. Że znalazł się w miejscu, w którym nie powinien być.
                 W końcu nadszedł ten moment, w którym nieznajomy blondyn zaczął się wycofywać. Nie odpowiadał na prywatne pytania, zdradzając im tylko to, że ma dwadzieścia jeden lat, mieszka w Los Angeles, pracuje jako kucharz i jest samotnym ojcem, wychowującym dwuletnią córkę. Po tym nie powiedział na swój temat nic więcej, odcinając się od nich zupełnie. Jakby te wszystkie pytania mocno go zmęczyły. Calum wcale mu się nie dziwił. Takie przesłuchanie, jakie mu urządzili, nie było zbyt komfortowe. Jakby uważali cię z góry za tego złego. On sam wolał nigdy nie znaleźć się w takiej sytuacji, w której to byłby w centrum uwagi tak wielu ludzi.
                 Hood nerwowo drgnął, kiedy w pokoju rozbrzmiał znany dźwięk dzwonka. Wszyscy spojrzeli na niego, a następnie na stojący na szafce telefon. Calum bez słowa podniósł się z miejsca, podchodząc do urządzenia. Czuł, jak serce staje mu w gardle. Nie cierpiał swojej funkcji, która przyprawiała go o dodatkowy stres i nerwy. Bał się każdego źle wypowiedzianego słowa czy ruchu, jaki mógłby wykonać podczas rozmowy z Roy’em. Złapał komórkę, a następnie przełknął ślinę. Odebrał.
 Tak?
– Wiesz, co robić  powiedział mężczyzna. Hood posłusznie nacisnął odpowiedni przycisk.  Witam moich graczy! Luke, miło cię widzieć wśród żywych i…
 Proszę, wypuść mnie. Obiecuję, że nie doniosę nikomu o tym, co się dzieję. Nie chce brać udziału…
 Radzę ci, Hemmings, abyś mi nie przerywał!  warknął Roy, a Calum poczuł, jak stróżka potu spływa mu po plecach. Ten facet cholernie go przerażał. Kątem oka dostrzegł, jak Summer ucisza zdenerwowanego blondyna.  Tak jest lepiej. Niech reszta nakreśli ci dokładniej zasady, jakie tu panują. Witaj w grze, Luke! Dzięki tobie ta grupa znów ma komplet zawodników! Tym razem jednak widzę, że kierujecie się większym rozsądkiem i uwagą. Świetnie! Niedługo odezwę się w sprawie pierwszej wielkiej rozgrywki. Będziecie mogli powalczyć o klucz, by otworzyć kolejne skrzydło szpitala! Im bliżej wyjścia jesteście, tym bliżej jesteście wygranej. Dlatego te klucze są tak ważne. Nie będę przedłużał. Ptaszek nadal jest w klatce. Do usłyszenia, moi drodzy!  I rozłączył się.
                   Alex spojrzał na Hemmingsa, który nadal siedział na swoim materacu. Summer pokręciła tylko głową, widząc jego wściekłe spojrzenie. Calum wnioskował, że teraz musi być jeszcze bardziej na siebie wkurzony, za to, co sądził o blondynie. Teraz dostali kolejną gwarancję na to, że Luke jest tak samo nieświadomym niczego graczem, jak oni. Nie ma żadnych dodatkowych informacji. Nie ma niczego, co pomogłoby im ujść z życiem i uciec z tego miejsca, jak najdalej. Luke nie był ich kluczem do sukcesu. Luke był tak samo zagubiony i niepewny w tym świecie, jak oni.


***
Hemmo oficjalnie witamy cię, jako kolejnego zawodnika do kompletu w powalonej grze Roy'a :)
Nasz milusi Alex, jak zwykle musiał pokazać swoje wściekłe oblicze. 
Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau
Tam informacje o tym, co i kiedy się pojawia :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, które naprawdę są doskonałą motywacją!

Pozdrawiam!

#StayAliveFF



2 komentarze:

  1. To jest ekstra. Uwielbiam czytać takie rzeczy �� pozdrawiam i życzę weny ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Cieszę się, że się podobało :)

      Usuń