piątek, 30 września 2016

Rozdział 2

             Summer spojrzała na Caluma, który tępym nożem wydrążał w ścianie drugą kreskę. Chłopak robił to od samego początku, jak tylko pojawili się w szpitalu. Dzięki temu wiedzieli, ile dokładnie dni tkwią w tym miejscu.
              W dalszym ciągu drzwi od Bezpiecznej Strefy pozostawały zamknięte. Wszyscy czekali na to, aż Roy Boxingam w końcu oznajmi im prawdziwy początek gry. Telefon jednak milczał, a zniecierpliwienie i ekscytacja narastała. Każdy z nich nie mógł się doczekać, aż w końcu rozpocznie się wielka rozgrywka. Tkwienie w jednym, zamkniętym na cztery spusty miejscu, dawało się każdemu we znaki. Ograniczona przestrzeń nie była komfortowa.
               Najgorzej było wytrzymać w nocy. Pozbawieni, jakiegokolwiek światła musieli liczyć, tylko na swoje zmysły. Wzrok zawodził, mimo tego, że przyzwyczajał się do panującego mroku. To jednak nie było wystarczające. Przemieszczali się z jednego pomieszczenia do drugiego, asekurując się rękami i licząc na to, że nie wpadną na żadną przeszkodę. W nocy też panowała uciążliwa cisza, która wdzierała się do ich mózgów, który sam tworzył dźwięki, jakich nie było. Wielokrotnie, któryś z nich myślał, że słyszy dudniące i ciężkie kroki, dziwne szelesty czy skrzypienia. Jakby budynek o tej porze zaczynał żyć swoim własnym życiem. Kiedy rozmowy się urywały, nocna cisza wywoływała w nich różne emocje, przywołując też wspomnienia. Jedni koncentrowali się na tym, co dzieje się teraz, zastanawiając się, jak to wszystko będzie wyglądać. Inni ratowali się chwilami, które spędzili z najbliższymi.
               Na samym początku postanowili zorganizować swoje miejsce do spania. Poprzestawiali materace, przybliżając je bardziej do ścian pokoju. Dzięki temu, na środku zrobiło się przejście. Nie ruszali stolika z telefonem, nie wiedząc, czy w ogóle mają prawo go dotykać. Żadne z nich nie chciało przez to zostać wyeliminowanym z rozgrywki o tak wielkie pieniądze. Doprowadzili do ładu kuchnię, próbując w niej stworzyć w miarę czyste miejsce, w którym zgromadzone było jedzenie.
 Poczekaj, pomogę ci  powiedział Ash, siadając obok dziewczyny. Summer westchnęła pod nosem. Uśmiechnęła się lekko, podając mu metalową puszkę.  Czas na orzeszki?
 Tylko taką przekąskę znalazłam w szafce  odpowiedziała, nie odrywając od niego oczu.
               Chłopak jednym szybkim ruchem otworzył puszkę. Mlasnął cicho, wkładając do środka trzy palce. Wyciągnął niewielką ilość słonych orzeszków, a potem włożył je do ust. Summer po raz kolejny uśmiechnęła się, kiedy i on to zrobił.
 Zdatne do jedzenia  skwitował, przechylając puszkę w jej stronę.  Nie zatrute.
 Dzięki za sprawdzenie.
 Bezpieczeństwo ponad wszystko  odparł ze śmiechem.  O czym myślisz?
– O tym, jak długo zamierzają nas tu trzymać.
 Chyba nie chcesz odpuścić?
 Nie. Nie po to podjęłam się wyzwania, by zrezygnować  powiedziała, odwracając się w stronę pozostałych.
              Między nimi zapanowała chwila ciszy. Do ich uszu dochodziły skrawki rozmów innych osób. Michael, Calum i Alex dyskutowali na temat sportu. Kevin i Nina pochylali się w swoją stronę, szepcząc do siebie, tak by inni nie słyszeli, o czym mówią. Ashley i Josh rozprawiali na temat filmu, a Tyler badawczo obserwował całą ich grupę. W momencie kiedy jego ciemne oczy spoczęły na Summer, w pomieszczeniu rozległ się głośny dźwięk dzwoniącego telefonu.
             Calum od razu zerwał się ze swojego miejsca. Nadal pełnił funkcję opiekuna i to do jego obowiązków należało dbanie o sprzęt, a także obieranie wszelkich rozmów. Pospiesznie podszedł do stolika, łapiąc za komórkę. Nie czekając ani chwili dłużej odebrał, a potem przyłożył telefon do ucha.
 Tak?
 Przełącz mnie proszę na głośnomówiący  powiedział zachrypniętym głosem Roy Boxingam.
            Chłopak od razu wykonał polecenie. Nacisnął odpowiedni przycisk, a następnie wysunął przed siebie telefon. W pomieszczeniu nastała kompletna cisza. Każdy z nich czekał na ten sygnał, który spowoduje rozpoczęcie wielkiej gry.
 Witajcie, gracze!  odezwał się ponownie Roy.  Dziś jest ten dzień! Mianowice, zaraz zostaną otwarte drzwi od Bezpiecznej Strefy. Będziecie mogli przebadać pierwszy korytarz. Co tam znajdziecie? Przeróżne rzeczy. Uważajcie jednak bo, niektóre sale i pokoje niosą ze sobą natychmiastową eliminację. Bądźcie, więc czujni. Nigdy nie wiadomo, co czai się za rogiem.
– Dzisiaj zagramy?  zapytał Kevin.
 Na pierwszą wielką konkurencje przyjdzie jeszcze czas. Najpierw rozejrzyjcie się po otoczeniu. Zostawiłem wam też mały prezent na holu głównym. Myślę, że zawartość pudła wam się przyda. Przypominam, że klucze do kolejnych skrzydeł szpitala zdobędziecie podczas głównych rozgrywek, które będą się, co jakiś czas pojawiać. Celem jest wydostanie się ze szpitala. Kto to zrobi, ten wygrywa.  Nastała chwila ciszy, podczas której słyszeli, tylko oddech dzwoniącej osoby.  Gotowe. Drzwi od Bezpiecznej Strefy stoją przed wami otworem. Życzę powodzenia  dodał mężczyzna, a potem rozłączył się.
 Kto ma ochotę na zwiedzenie nawiedzonego szpitala?  rzucił Tyler, podnosząc się z materaca.
 Miało być bez takich. Od samego początku trąbisz o duchach  mruknęła Ashley, przekręcając oczami.
 Nie ja to zacząłem  powiedział rozbawiony, zerkając na Clifforda.
                To on pierwszy rzucił hasło o szpitalu psychiatrycznym. Potem dodał do tego wymyśloną bajeczkę o zbzikowanym pacjencie i lekarzu robiącym eksperymenty na ludziach. Innym to nie przeszkadzało bo, doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zmyśla. Jego historia jednak zupełnie nie spodobała się rudowłosej, która przez cały czas, gdy słuchała jego opowieści, dygotała ze strachu.
 Może znajdziemy tam, jakieś szczątki  dodał Michael, który jako pierwszy ruszył w stronę wyjścia.
 Jak ja was nienawidzę  jęknęła Ashley, czując na plecach nieprzyjemny dreszcz.
 Ruszcie tyłki, ludzie!  zarządziła Nina, machając na nich ręką.
               Zatrzymali się na korytarzu. Nadal byli w Bezpiecznej Strefie. Przed nimi znajdowały się drzwi, które od środka można było zamknąć na grubą, długą, metalową zasuwę. Wcześniej były one nie do ruszenia. Teraz miało się to zmienić.
               Ashton wysunął się z ich szeregu, podchodząc do drzwi. Wyciągnął dłoń, która po chwili spoczęła na zimnej gałce. Przekręcił ją, a zamek ustąpił. Usłyszeli cichy jęk zawiasów, kiedy drzwi pomału otwierały się. Przed nimi znajdował się kolejny długi korytarz. Na samym jego środku ustawiono duży, brązowy karton.
 Nasza niespodzianka  powiedział Alex, wymijając grupę i idąc w jego kierunku.
              Summer poszła za nim, dokładnie się rozglądając. Hol wcale nie wyglądał zachęcająco. Niektóre drzwi dyndały na zawiasach, inne były szczelnie zamknięte. Na ścianach wisiały porozbijane ramy, w których znajdowały się zżółknięte kartki. Napisy były tak wyblakłe, że nic nie dało się z nich wyczytać. Poszczególne boczne sale były ponumerowane. Farba łuszczyła się i odpadała od ścian. Podłoga była brudna  i zakurzona. Echo ich kroków niosło się po całym obiekcie, sprawiając, że były one jeszcze głośniejsze, niż w rzeczywistości.
 Ciekawe, co my tu mamy  pociągnął Alex, nachylając się nad pakunkiem. Odczekał chwilę, by inni mogli do niego podejść.  Otwieramy?
 Zrób to w końcu  rzuciła Summer, krzyżując dłonie na klatce piersiowej.
              Chłopak kiwnął głową, a następnie złapał za boki pudła. Jednym szybkim ruchem rozchylił je. Następnie zrobił to samo z mniejszymi częściami. Uniósł brwi, a potem uśmiechnął się pod nosem. Włożył rękę do środka, łapiąc za czarny przedmiot.
 Drodzy państwo, dostaliśmy światło  odparł, wyciągając z wnętrza kartonu podłużną latarkę. Zajrzał kontrolnie do środka raz jeszcze.  Sztuk trzy. Do tego paczki z bateriami.
 W końcu nie będziemy włóczyć się po omacku  odparł Michael, odbierając od niego drugą latarkę.  Przynajmniej nie nabiję sobie guza, przy korzystaniu z toalety.  Zerknął na swoich towarzyszy.  A wczoraj byłem tego bliski.
 Zabierzmy to do pokoju  zarządził Irwin, łapiąc za karton. Chłopaki wrzucili do środka latarki.  Może w pozostałych salach znajdziemy coś jeszcze.
 Na przykład kino domowe i zestaw filmów na nudne wieczory  powiedziała Nina, odprowadzając go wzrokiem.  Zaczekamy tu na ciebie!
 Ta, dzięki  odparł Ash, wracając do ich Bezpiecznej Strefy.
 Co teraz?  zapytał Kevin.  Dzielimy się na grupy czy zwiedzamy wszystko razem?
 Jest nas dużo. Możemy się podzielić  zaproponowała Ashley, wzruszając ramionami.
 Każda grupa weźmie jedną stronę  pociągnął Calum, wskazując boki brudnego holu.  Dzięki temu szybciej sprawdzimy cały korytarz.
- Bierzemy wszystko, co może nam się przydać – odezwał się Tyler. – Wszystko, co wyda wam się, do czegoś przydatne.
 Jak jacuzzi  rzucił Michael, uśmiechając się z zadowoleniem.  Co? Od tego pieprzonego materaca bolą mnie plecy!
 Irwin  zaczął Alex, kiedy Ashton ponownie do nich dołączył.  Jest pomysł, by podzielić się na dwie grupy.
 W porządku.
– Świetnie  odparł, kiwając głową.  Ja, Kevin, Nina i Josh bierzemy prawą stronę. Ty i reszta idziecie na lewo. Zaczniemy od początku korytarza.
 Co z bocznymi?  zapytała Summer.
– Zostawmy to na potem. Trzymajmy się na razie głównego holu  pociągnął, a potem machnął na swoją część grupy.  Do roboty!
             Przegrupowali się. Spojrzeli na siebie, by dać sobie niemy znak na rozpoczęcie poszukiwań. Zaczęli od pierwszej pary drzwi, które okazały się być otwarte. Obie grupy weszły do środka, przeszukując brudne pomieszczenia. Ale nikt nic nie znalazł, oprócz startych szpitalnych łóżek, przebarwionych żółcią pościeli i poprzewracanych metalowych szafek, które także były puste. Kolejne trzy sale również okazały się być w takim samym stanie. Grupa Asha natrafiła na jedne kompletnie zablokowane drzwi, których w ogóle nie dało się otworzyć.
 Obrzydliwe  skwitowała Ashley, wychodząc na główny hol.  I do tego tam tak cholernie cuchnie wilgocią.
 Za przyjemnie nie jest  odparł Calum, strzepując z ramienia pajęczynę.  Dobrze, że nie musimy spać tutaj. Nasz pokój w porównaniu do tych, prezentuje się całkiem znośnie.
– Aż przestanę narzekać na warunki  rzuciła Summer ze śmiechem.
– Alex! Idziemy do następnej sali!   krzyknął Michael, w kierunku drugiej grupy, która dalej tkwiła w pomieszczeniu naprzeciwko nich.
 Miejmy to już z głowy  powiedziała Ashley, podchodząc do drzwi.
 Pomyśl sobie, że je otwieramy, a tam wielki stół bilardowy i drinki dla każdego  zażartował Ashton, pukając łokciem w bok Summer, która ponownie zaśmiała się pod nosem.
              Rudowłosa zerknęła na Caluma, który stał najbliżej niej. Wyciągnęła rękę, kładąc ją na lepkiej od brudu klamce. Nacisnęła ją, a potem niewiele myśląc pchnęła drzwi do przodu. Wtedy też wydarzyły się trzy rzeczy, które zasądziły o wszystkim, rzucając całkowicie nowe światło na grę, w której postawili wziąć udział.
             Hood zdążył zerknąć zdezorientowany na Ashley. Miał wrażenie, że usłyszał coś dziwnego. Wtedy też rozległ się głośny huk. Coś wystrzeliło, wprawiając wszystkich w dezorientację. W ułamku sekundy dziewczyna padła na ziemię, a jej krew i resztki mózgu rozbryzgały się po ścianach. Summer wrzasnęła, odskakując do tyłu. Uderzyła plecami w kolejne drzwi. Czuła nas twarzy ciepłą posokę, która spłynęła w dół jej skóry, wtapiając się w ubranie. Nie tylko ona krzyczała. Głośny hałas zwabił na hol resztę grupy.
 O kurwa!  warknął Alex, czując, na czole drobinki potu. 
 Odsuńcie się! Odsunąć się!  krzyczał Michael, pospiesznie wycierając się koszulką. Odepchnął Caluma od drzwi, który zupełnie nie wiedział, co i jak się stało. Był kompletnie zszokowany.
              Summer poczuła, jak dłonie Asha zaciskają się na jej przedramieniu. Na jej policzkach zalśniły łzy. Trzęsła się cała, kiedy chłopak pociągnął ją w stronę Bezpiecznej Strefy. Kątem oka zauważyła Josha, który na widok tego, co zostało z Ashley, zwymiotował w miejscu, w którym stał. Nastała kompletna dezorientacja i panika. Niektórzy myśleli za innych. Aby być, jak najdalej. Aby uciec od tego pomieszczenia, które pozbawiło życia jednego z nich.
– Nic ci nie jest?  zapytał Clifford, łapiąc w dłonie twarz Caluma. Chłopak wypuścił z oczu kolejne łzy. Cicho zaprzeczył, starając się unormować przyspieszony oddech.
 Co to kurwa było?! Co się kurwa dzieje?!  krzyczał Kevin.
               Irwin doskoczył do głównych drzwi, a następnie szybko je zamknął. Drżącymi rękami zasunął zasuwę, a potem odsunął się od nich, jakby i one miały eksplodować. Spojrzał na siebie, a potem zerknął na pozostałych. On, Calum, Michael i Summer pokryci byli ciepłą krwią Ashley.
 Jak to się stało?!  warknął Tyler, doskakując do Hooda. Szarpnął go za ramię, sprawiając, że chłopak podniósł głowę.
– Puszczaj go albo ukręcę ci łeb  rzucił Michael, przez zaciśnięte zęby. Mężczyzna odsuną się, podnosząc ręce w geście poddania.
 Nic mu nie zrobię  odparł, zerkając to na jednego, to na drugiego.  Jednak chyba należą nam się wyjaśnienia. Co to do chuja było?
 Nie wiem… Ja… Nie wiem… Usłyszałem… Chyba słyszałem… Chyba to było ciche klikanie, tak mogę to określić, a potem…  bełkotał Calum, a po jego policzkach nadal spływały łzy.  To stało się tak nagle.
 Klikanie?  zapytał Alex. Za jego plecami Nina, przetrzymywała bladego, łkającego Josha.
 Nie wiem, jak to wyjaśnić!  wrzasnął Calum, a zrobił to tak niespodziewanie, że wszyscy, aż podskoczyli.  Klikało! Coś cicho klikało! A potem ona bardziej pchnęła te drzwi i…
 Strzeliło  dokończył Michael. Wszyscy odwrócili się w jego stronę.  Nad drzwiami wisiała strzelba.
 Co kurwa?!
 Musiała być połączona z drzwiami. Cały mechanizm uruchomił się w momencie, kiedy Ashley otworzyła drzwi. Spust został uwolniony, a pocisk wystrzelił prosto w jej głowę.
 Dobry Boże  wyszeptał Kevin, opierając się o ścianę. Zjechał na jej sam dół, siadając na brudnej podłodze.  Dobry, kurwa, Boże… Oni chcą nas tu pozabijać.
 To nie tak miało być  wymamrotał Josh, kręcąc głową.  Nie chce tu być. Nie pisałem się na coś takiego.
 Nikt z nas się na to nie pisał  powiedział Alex.  Co to musi być za banda popaprańców?!
 Jedno wiem na pewno  powiedział cicho Irwin.  Mamy kompletnie przejebane. 


***
Rozdział nieco krótszy, ale zawodnicy w końcu mogli poznać prawdziwe oblicze wielkiej gry. Od teraz raczej będą uważać na to, co otwierają i gdzie idą. Typujecie już pierwszych wygranych? Pewnie nie, bo jest za szybko :) 
Od razu mówię - spokojnie, Hemmo w końcu też się pojawi. I to już niedługo :)
Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział się Wam spodobał.

Serdecznie zapraszam na Twittera i Aska - @RoxyDonau
Tam znajdziecie informacje o tym, co i kiedy się pojawia :)

Pozdrawiam i do następnego!

#StayAliveFF

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli w końcu mają jakiś pełniejszy obraz tej chorej gry. Szkoda Ashley, ale lepsza ona niż chłopacy czy Summer. Czekam na Hemmo,mam nadzieję,że już wkrótce się pojawi. Życzę dużo weny, bo chyba jest potrzebna. Pozdrawiam i już nie mogę się doczekać następnego, robi się coraz ciekawiej. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pojawi się, w końcu się pojawi :) Dzięki bardzo! Wena zawsze się przyda :D

      Usuń
  3. Ty no właśniea gdzir Luke.
    Moze gdy Summer znajdzie klucz i otworzy jedne z drzwi to tam będzie Luke.
    No nie wazne...
    Dziewczyno za duzo ogladasz horrorów!Zeby mniec taki pomysł na usmiercenie!!!Nie no szacun.Czekam na nastepy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luke w końcu się zmaterializuje w tej historii :D W sumie nie trzeba będzie czekać zbyt długo :)
      Hahah to mój ulubiony gatunek XD No i do tego dochodzi trochę gier :D
      Dzięki bardzo za komentarz!
      Pozdrawiam!

      Usuń