sobota, 17 września 2016

Rozdział 1

              Czuła się dziwnie. Czuła się, jakby ktoś uderzył ją w głowę, ale nie bolało ją nic. Jakby ktoś podał jej mocny narkotyk, zostawiając na pastwę losu. Była rozbita i rozkojarzona. Zawieszona pomiędzy jawą a snem, z którego dopiero powoli się wybudzała. 
               Gdzieś z oddali usłyszała szuranie. Pod palcami czuła szorstki materiał. Do nosa doszedł dziwny zapach starości i stęchlizny, pomieszany, z czymś specyficznym. Czymś, czego nie mogła dokładnie zidentyfikować. Była pewna, że zmysły płatają jej figla. A może faktycznie nie była w domu?
                Poruszyła się lekko, czym zwróciła uwagę osoby w pomieszczeniu. Powolne kroki skierowały się w jej stronę. Była pewna, że ten ktoś właśnie ukucnął tuż obok. Musiała zwalczyć ciężkie powieki, aby w końcu otworzyć oczy. A jej ciało protestowało. Jednak z każdą sekundą otępienie mijało, dając jej większe poczucie świadomości.
                Otworzyła oczy, ale obraz przed nimi pozostał mocno zamazany. Zamrugała kilka razy, widząc zarys postaci przed sobą. Biła od niej biel, która raziła. Chciała się odezwać, ale jedyne co wydostało się z jej gardła, to cichy jęk. Głos nieznanej osoby, w białym ubraniu, dobiegał do niej z oddali. Jakby mężczyzna, bo zdecydowanie był to męski głos, by na początku, jakiegoś tunelu, a ona na końcu.
 Hej.  W końcu wyraźnie usłyszała słowo, które było ciepłe i w jakiś sposób uspokajające.
 Co…
 Spokojnie. Nic ci nie jest?
 Ja… Nie.
                 Ponownie zamrugała, czując ulgę, że w końcu odzyskała w pełni możliwość dokładnego widzenia. Przed nią znajdowała się zaniepokojona twarz nieznajomego. Jego jasno brązowe, nieco skręcone włosy były rozczochrane na wszystkie strony. Policzki miał lekko zaróżowione, a brązowe tęczówki dokładnie śledziły każdy jej ruch. Biel, która ówcześnie ją raziła, pochodziła z jego ubrania.
 Co się dzieje?  zapytała, przezwyciężając chrypę.
 Nie mam pojęcia. Niedawno się obudziłem  odpowiedział cicho, a następnie rozejrzał się po pokoju. 
                 Dziewczyna dźwignęła się na łokciach, podnosząc się do pozycji siedzącej. Zakręciło się jej w głowie, jakby wypiła o kilka drinków za dużo. Odruchowo złapała się za czoło, zamykając oczy. 
 Powoli. To ci zaraz minie.
 Gdzie jesteśmy?
 Nie mam pojęcia. Jestem Ashton Irwin.
 Summer Wells.
                 Odgarnęła z twarzy kosmyki ciemno brązowych włosów, a następnie rozejrzała się po pomieszczeniu. Dopiero teraz dostrzegła, że nie są tu sami. Na czarnych, niedbale rzuconych materacach znajdowało się jeszcze osiem innych osób. Wyglądali, jak pogrążeni w głębokim śnie. Szare koce zwinięte mieli na płasko pod głowami. Summer zerknęła na siebie, a potem na nich. Wszyscy mieli białe koszulki, białe dresy, a także białe sportowe obuwie.
                 Poczuła nieprzyjemny dreszcz, gdy skoncentrowała się na samym pokoju. Brudna, zielona farba łuszczyła się i odpadała ze ścian, ukazując szary tynk. Z sufitu zwisał kabel od urwanej lampy. Okno, które wpuszczało do środka trochę światła, było zakratowane grubymi prętami. Drzwi do pomieszczenia wyglądały na żelazne i ciężkie. Boki pokryte były cienką warstwą rdzy. Gdzieniegdzie zwisały pajęczyny, a w kątach zgromadził się szary kurz. Na samej górze, tuż w kącie, znajdowała się niewinnie wyglądająca biała kamera. Pod nią stał niewielki, drewniany stolik, a na nim na podstawce tkwił srebrny telefon komórkowy oraz zwinięta do niego czarna ładowarka.
                Ręka brunetki odruchowo powędrowała do gardła, gdy poczuła dziwny uścisk. Pod palcami poczuła coś zimnego, jakby gumowego i plastikowego jednocześnie. Spojrzała ze strachem na Ashtona. On również patrzył się na nią. A raczej na to, czego w tej chwili dotykała. Chłopak także miał na sobie dziwną czarną opaskę. Po jej boku delikatnie świeciła zielona dioda. Zacisnęła mocniej na niej dłoń, chcąc się tego pozbyć, ale Irwin szybko złapał ją za rękę.
 Nie próbuj  rzucił, kręcąc głową.  Nie wiadomo, co to jest. Nie wiadomo, co się stanie, gdy to ściągniesz.
 A oni?
 Oni też je mają.
 Co tu się dzieje?
 Nie wiem, ale mam złe przeczucia  skwitował chłopak, siadając na jej materacu.  Może oni  wskazał brodą na pozostałych  będą coś wiedzieli. Jaka jest ostatnia rzecz, jaką pamiętasz?
 Ja… - zawahała się. Ashton skupił na niej wzrok, oczekując odpowiedzi.
 Nie będę oceniał  powiedział z lekkim uśmiechem.
 Wsiadałam do czarnego samochodu i…
 Nie  powiedział, kręcąc głową.  Nie, nie, nie…
 Co jest?
 Ja też wsiadałem do czarnego samochodu  odpowiedział szybko, machając ręką.  To była limuzyna, tak?  Pokiwała głową.  Ja… Myślisz, że to może być elementem gry? Tej gry, na którą się zgodziliśmy?
 Mieliby nas porwać i uwięzić w… w tym miejscu?
 Może o to tu chodzi. To by wyjaśniało kamery i telefon. Będziemy pewnie wykonywać, jakieś konkurencje.
 Byłam pewna, że to będzie, jakieś spotkanie. Byłam… Kurwa, jak długo nas nie ma?
 Nie mam pojęcia  powiedział Ashton, kręcąc dodatkowo głową.
 Myślisz, że uprzedzili naszych bliskich?  zapytała z nadzieją, gdy przed oczami stanął jej mały, uśmiechnięty chłopiec. Irwin już otwierał usta, aby jej odpowiedzieć, ale z boku doszedł do nich cichy jęk.  Budzą się następni  rzuciła szybko Summer, podrywając się ze swojego miejsca.

               Budzili się w odstępach od kilku do kilkunastu minut. Jeden po drugim, gdy środki usypiające powoli przestawały działać. Zaraz pod Summer do rzeczywistości wrócił Michael Clifford. Czerwonowłosy, szczupły chłopak, z lekko przygaszonymi zielonymi oczami i tatuażami na rękach i kolczykiem w łuku brwiowym. On jeszcze szybciej, niż pozostała dwójka, doszła do wniosku, że znajdują się w grze. Tuż po nim obudziła się Ashley Moore, spanikowana rudowłosa dziewczyna, która już na wstępie rozpłakała się, będąc przerażona faktem bycia w takim miejscu. Jej brązowe oczy przestały wypuszczać łzy, w momencie kiedy Summer zapewniła ją, że jest to po prostu element rywalizacji, której się podjęli. Po weryfikacji wstępnych informacji, cała czwórka uznała, że wszyscy są tu graczami.
               Niedługo po niej ocknął się Calum Hood  ciemnowłosy student; Josh Glesson  wystraszony dwudziestojednolatek; Nina Gould  pewna siebie, wysoka bruneta; Alex Harris  pokryty tatuażami barman; Tyler Bolt  sceptycznie nastawiony do wszystkich, brązowowłosy mężczyzna i Kevin Hall  najstarszy z nich wszystkich.
               Gdy cała dziesiątka była już na nogach, wspólnie postanowili sprawdzić, co kryje się za ciężkimi, metalowymi drzwiami. Calum otworzył je, a do ich uszu doszedł cichy jęk i zgrzyt, zardzewiałych zawiasów. Wyszli na brudny, szeroki korytarz.
 Patrzcie na to  wskazał palcem Michael.  Mamy do dyspozycji mapę. Świetnie, jesteśmy, w jakimś szpitalu. Mam nadzieję, że nie był to szpital psychiatryczny.
 Bez takich  poprosiła Ashley, która aż zadrżała po jego słowach.
              Summer dokładnie przyjrzała się drobnym wyrysowanym kreskom i wyblakłym kolorom, które wskazywały poszczególne skrzydła budynku i korytarzy. Cześć z nich oznaczona była na czerwono, inne miały kolor bladego błękitu. Schody częściowo pokrywały się pomarańczą i brązem. Każdy przedział korytarzy miał swój własny numer. Ich sektor zaznaczony był na zielono. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać, co dokładnie oznaczają poszczególne kolory.
 Mamy tu zablokowane schody  oznajmił Kevin.  Metalowe drzwi, pewnie zamknięte od drugiej strony.
 Te też są zamknięte  odpowiedział Ashton, podchodząc do podwójnych drzwi, które prowadziły do dalszej części korytarza. Przesunął zasuwę, ale one ani drgnęły.
 Przynajmniej nie każdą nam tu umierać z głodu  rzuciła Nina, wychylając się do pomieszczenia naprzeciwko niej.  Mamy coś w rodzaju kuchni. Bardzo osyfionej kuchni. Ale jest lodówka.
 Nie ma światła  stwierdziła Ashley, pstrykając przełącznikiem.
 I dwie łazienki  dodał Josh.
 Czuję się, jak w domu  odparł z sarkazmem Alex.
 Chyba zostaniemy tu dłużej  powiedział Kevin, przejeżdżając dłonią po czarnych włosach, które sterczały mu na wszystkie strony.

              Summer oparła się o chłodną ścianę, spoglądając przez okno. Na zewnątrz powoli zaczynało się ściemniać. Wychyliła się nieco, by dostrzec przed budynkiem wyblakłą i powypalaną trawę. Po dokładnym przyjrzeniu się mapie, wiedziała, że ulokowali ich na czwartym piętrze w skrzydle G, dlatego nie dziwiła ją odległość między oknem a ziemią. Podniosła z powrotem głowę, by spojrzeć przed siebie. Wokół szpitala nie było niczego. Tylko puste i zarośnięte pola. Dostrzegła rozwalony mur i wyrwaną bramę, która leżała obok wjazdu. Dopiero po chwili zauważyła niewielki las, znajdujący się po prawej stronie. Musieli być na kompletnym odludziu.
 Skąd dokładnie jesteście?  Odwróciła się na głos Caluma, który siedział na swoim materacu.  Ja jestem z Los Angeles.
 Ja tak samo  odpowiedział Ash, który zatrzymał się obok niej. Summer uśmiechnęła się do niego, a on zaraz zrobił to samo.
 Też Los Angeles  powiedział Clifford.
 San Francisco  rzuciła Summer.
 San Jose  odpowiedziała Ashley, bardziej zagrzebując się w szarym kocu.
 San Diego  wydusił z siebie Josh.
 To samo  powiedział szybko Alex.
 Sacramento  rzuciła Nina ze znudzeniem.
 Denver  odparł Tyler. Wszystkie oczy skierowały się na Kevina.
 Las Vegas.
 Skoro już mamy brać udział w tej grze, to powinniśmy się poznać  pociągnął Calum.
 A może powinniśmy zachować informacje dla siebie. Jakby nie patrzeć, będziemy ze sobą konkurować  powiedziała szybko Nina, marszcząc nos.  Im mniej wie twój przeciwnik, tym lepiej dla ciebie.
 Chyba nic złego w tym, że powiesz nam, czym zajmujesz się w życiu?  odparł Kevin, lekko się do niej uśmiechając. Dziewczyna ze śmiechem pokręciła głową.  Więc? Ja jestem nauczycielem sztuki.
 Dlaczego wziąłeś udział w grze?  zapytała otwarcie. Mężczyzna zmieszał się.  Daj spokój, Kevin – mruknęła brunetka.  Wszyscy wiemy, o jaką stawkę gramy, więc chyba możemy zdradzić sobie plan rozplanowania wydania nagrody. Odkryjmy trochę siebie.
 Sama powiedziałaś, że może lepiej nic nie mówić  wtrącił Ash.
 Ale zmieniłam zdanie  stwierdziła, wzruszając ramionami.  Więc? Zagrajmy w otwarte karty. Skąd jesteś, co robisz i czemu zgodziłeś się zagrać. Kevin?  Czarnowłosy wziął głęboki oddech, a następnie kiwnął głową.
 Czemu gram? Chcę polepszyć swoje życie i spłacić długi. Wpadłem w alkoholizm, który mnie niemalże zniszczył. Staję na nogi, ale muszę pospłacać zaciągnięte zobowiązania. A ty?
 Jestem recepcjonistką w hotelu. Moje hobby to turystyka i wygraną chcę przeznaczyć na otwarcie agroturystycznego biznesu z wieloma atrakcjami. Tyler?
 Na razie jestem bezrobotny.
 Co dalej?  drążyła Nina.
 Kiedy rzuciłem naukę, zacząłem brać udział w nielegalnych wyścigach. Mam za sobą trzymiesięczną odsiadkę. Wygraną chcę przeznaczyć na spłatę długów u lichwiarzy.
 Grożono ci?  dopytał Michael.
 Nie raz  odpowiedział, wzruszając ramionami.
 Alex, może teraz ty?  zarządziła Nina, która zaczynała się naprawdę dobrze bawić.
 Jak wcześniej mówiłem, jestem barmanem. Gdy wygram, otworze własny lokal. Chcę też wspomóc finansowo ojca i młodszego brata.
 Josh?
 Kelner i student ekonomii. Mieszkam tylko z matką, więc wziąłem udział w grze. Te pieniądze ułatwią nam życie.
 Ashton?
 Pracuje, jako dźwiękowiec w radio. Chcę rozkręcić swój własny biznes.
 Jaki konkretnie?  dopytała się Nina.
 Coś związanego z muzyką.
 Summer?
 Jestem ratownikiem medycznym. Mój ojciec był alkoholikiem i pozaciągał mnóstwo długów. Chcę je spłacić i zapewnić sobie i mojemu dwuletniemu synowi lepsze życie.
 Masz…
 Jestem samotną matką  przerwała jej szybko, odwracając wzrok od uśmiechniętej brunetki.
 Ashley, a jak to jest z tobą?
 Pracuję w sklepie odzieżowym. Chcę się zająć profesjonalnym modelingiem. Zdobyte pieniądze przeznaczę na wyprowadzkę do Los Angeles oraz na sesje zdjęciowe do portfolio.  Oczy Niny skupiły się na Michaelu.
 Elektrotechnik w firmie zajmującej się ochroną obiektów, coś jak antywłamania i te sprawy. Kasę przeznaczę na spłatę długów, których nabawiłem się przez hazard.
 Kanciarz?  mruknęła Nina.
 Mogę powiedzieć, że wychodzę z nałogu.
 Oczywiście  prychnęła, odwracając się do Caluma.  A ty?
 Nie pracuję. Jestem na ostatnim roku studiów. Chcę być trenerem lub nauczycielem wychowania fizycznego.
 Na co przeznaczysz te grube miliony?
 Pochodzę z biednej rodziny  zaczął powoli, patrząc na swoje dłonie.  Ledwo wiążemy koniec z końcem. Chcę pomóc rodzicom.
 Szlachetnie  podsumowała go Nina.
                Zdążyła, tylko to powiedzieć, a w pomieszczeniu rozbrzmiał dzwonek. Piszczący dźwięk spowodował, że część z nich skrzywiła się, patrząc na urządzenie znajdujące się na stoliku. Hood pospiesznie podniósł się z miejsca, łapiąc za komórkę. Dzwonił nieznany numer. Spojrzał na pozostałych, a następnie nacisnął zieloną słuchawkę. Przystawił telefon do ucha.
 Halo?
 Calum, przełącz mnie proszę na głośnomówiący  powiedział męski głos z lekką chrypką. Chłopak od razu wcisnął odpowiedni przycisk, wyciągając komórkę przed siebie.  Witam, drodzy gracze! Z tej strony Roy Boxingam z RoyBoxCorporation. Jak widzicie, znajdujecie się w miejscu, które przez jakiś czas będzie waszym drugim domem. To tu rozegra się wielka gra o jeszcze większą kasę. Miejsce to ma… cudowny klimat, nieprawdaż? Wiem, że jesteście jeszcze trochę rozkojarzeni, przez to, w jaki sposób się tu znaleźliście, ale chyba dziesięć milionów dolarów jest tego warte. Tak samo, jak znoszenie niewielkiego dyskomfortu. Ale przejdźmy do głównych zasad! Znajdujecie się w szpitalu Świętego Patryka, który został zamknięty w połowie lat dziewięćdziesiątych. To pomieszczenie, a także korytarz, dwie łazienki i wasza kuchnia, to tak zwana Bezpieczna Strefa. Jest tylko wasza. Oczywiście, niektóre pozostałe części budynku, także są do waszej dyspozycji. Jednak, aby otwierać drzwi do kolejnych korytarzy, musicie w głównych grach zdobyć klucze. Badajcie dokładnie pozostałe pokoje. Możecie tam znaleźć różne potrzebne rzeczy. Uważajcie jednak, bo niektóre niosą ze sobą natychmiastową eliminację. Miejcie, więc oczy i uszy otwarte.
 Jaki jest regulamin?  zapytał Alex.
– Jest dosyć prosty. Zaraz do niego przejdę. Mogę się założyć, że zwróciliście uwagę na kamery? Wszystkie miejsca, do których macie dostęp, są monitorowane. Dzięki temu widzimy wasze postępy i kolejne kroki. Zwycięzca w tej grze może być, tylko jeden i musi w finale dotrzeć do wyjścia z budynku. Dlatego tak ważne jest, aby zdobywać do tej pomocy klucze. Pewnie zauważyliście, że zabraliśmy wam rzeczy osobiste, łącznie z ubraniami. Nie martwcie się, odbierzecie to, gdy gra dobiegnie końca. Teraz trochę na temat regulaminu. Mianowicie, wolno wam prawie wszystko. Na waszych szyjach znajdują się wodoodporne opaski. Nie wolno wam ich ściągać. Są one potrzebne do wykluczania z gry tych osób, które złamią reguły. Jednorazowe ściągnięcie opaski od razu grozi natychmiastową eliminacją. Nie wolno wam również rozwalać żadnych kłódek. Odmowa uczestniczenia w grze głównej, również gwarantuje wam skreślenie z wyścigu o pieniądze. Ważny jest też ten telefon. Ma on być zawsze włączony i naładowany. Niedopilnowanie tego grozi eliminacją opiekuna telefonu. Calum od dzisiaj, to ty nim jesteś. Oczywiście w tej roli będziecie się zmieniać. Jesteś za niego całościowo odpowiedzialny, jasne?
 Jasne.
 Świetnie. Uzbrójcie się w cierpliwość. Niedługo otworzymy wam drzwi od Bezpiecznej Strefy. Wtedy też będziecie mogli rozejrzeć się po skrzydle G. Poinformuję was, gdy przyjdzie czas na pierwszą główną grę. Do usłyszenia!  I rozłączył się.
 Trochę to pokręcone  skwitował Ash.
 Nawet bardzo. Nie sądziłem, że to będzie trwać, aż tyle. Byłem pewny, że zbiorą nas w jednym budynku, rozegramy, jakąś grę i koniec  pociągnął Tyler.
 Jak myślicie, ile to może potrwać?  odezwała się Summer, wracając na swój materac. 
                 Usiadła na nim, opierając się plecami o ścianę. Wszyscy spojrzeli na siebie, przemilczając odpowiedź. W środku każdy z nich czuł, że rozgrywka nie będzie zbyt szybka. Musieli być cierpliwi, ale także i gotowi do działania. Zapowiadał się długi pobyt w starym szpitalu.




***
Rozdział pierwszy za nami :) Poznajemy trochę bohaterów, a trochę informacji o nich było. Mam nadzieję, że się nie pogubiliście i że rozdział przypadł Wam do gustu :)

Standardowo zapraszam na Aska i Twittera - @RoxyDonau 
Tam informacje o tym, co i kiedy się pojawia, a także coś na temat nowych ff :)

#StayAliveFF

Pozdrawiam i do następnego!

3 komentarze:

  1. To zapowiada się jak jakiś horror. I gdzie do jasnej aniołki jest Luke? Tylko jego mi brakuje w tej pokręconej grze. Mam nadzieję, że nie będą musieli się zabijać, bo jak któryś z chłopaków umrze to nie wiem co zrobię. Dużo osób bierze udział w tej grze, ale ja nigdy z własnej woli nie zgłosiłabym się do czegoś takiego. Przecież zawsze jest jakiś haczyk
    Czekam następnego. Pozdrawiam i życzę weny. Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie będzie to miła historyjka - można podciągnąć pod horror/thriller. A Luke pojawi się niebawem - dokładnie nie pamiętam, w którym rozdziale :)
      Dzięki bardzo za komentarz!
      Pozdrawiam :)

      Usuń